Tarjei Vesaas - Pałac lodowy. Cykl: Pamięć - droga do wieczności.

Co jest najbardziej ulotne w naszym życiu? 

Zawsze ciśnie mi się na usta, że młodość. Dziś jest, a jutro jej nie ma. 

Jednak dużo bardziej ulotna jest nasza pamięć. Pamięć zbiorowa. Wieczność wcale nie jest wieczna.

Pamięć - droga do wieczności, o pisarzach klasycznych - Pałac lodowy - Tarjei Vesaas

Pałac lodowy - Tarjei Vesaas

Tarjei Vesaas to norweski pisarz, który był kilkakrotnie nominowany do literackiej Nagrody Nobla, klasyk literatury nynorsk - odmiany norweskiego. 

Na język polski zostało przetłumaczonych, według Wikipedii, siedem powieści, w tym „Pałac lodowy”, o którym opowiem Wam bliżej.

Vesaas był wielkim pisarzem, choć do tej wielkości nie dążył i jej unikał, przez co świat trochę go pominął i zaszufladkował jako pisarza skandynawskiego, po czym tę szufladę zamknął, a klucz chyba wyrzucił.

W Norwegii jest uważany za jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku. Za „Pałac lodowy” otrzymał Nagrodę literacką Rady Nordyckiej, a za wynikającą z niej gratyfikację finansową ufundował Nagrodę Debiutantów Tarjei Vesaasa, którą do dziś nagradzani są debiutanci i tę nagrodę otrzymał Roy Jacobsen, o którym pisałam całkiem niedawno, wspominając cykl o Ingrid Barrøy.

W prozie Jacobsena czuć ducha Tarjei Vesaasa. Objawia się on nie tylko w sposobie opisywania przyrody, ale w sposobie przestawiania bohaterki, choć oczywiście nie jest zupełnie taki sam. Ingrid jest, mimo wszystko, bardziej wylewna niż bohaterki Vesaasa.

Podobno Tarjei Vesaas zaczytywał się w Knucie Hamsunie (o którym pisałam przy okazji wydania przez Wydawnictwo Zysk trzech powieści w jednym zbiorze Pan. Wiktoria. Marzyciele”) i Sonii Lagerlöf (której dwie powieści zakupiłam i czekają na poznanie), czyli dwóch osób uhonorowanych literacką Nagrodą Nobla.
Hamsun, kiedy zostawi się za sobą jego sympatię do nazistów, jawi się jako człowiek widzący świat w sposób wyjątkowo wrażliwy, i z tego powodu budzi we mnie dysonans poznawczy. 

„Pałac lodowy” powstał w 1963 roku i jest ostatnią powieścią, którą Vesaas napisał. Być może dlatego, że czuł, że nie będzie w stanie nic już więcej powiedzieć, a na 139 stronach powiedział o człowieku i jego losie wszystko, więcej już się, chyba, po prostu nie da.
Według Henryka Berezy (wybitnego krytyka literackiego, eseisty i redaktora miesięcznika „Twórczość”), który napisał posłowie do „Pałacu lodowego”, styl Vesaasa wcale, na przestrzeni lat i wszystkiego co napisał, się nie zmienił, był dokładnie taki sam. Dziś powieści Vesaasa, w Polsce, można kupić jedynie w antykwariatach, czy też na allegro, więc samodzielne sprawdzenie jak czyta się krótkie, trafne i piękne zdania, jest dość trudne w realizacji, ale nie niemożliwe. Łudzę się, że kiedyś np. Wydawnictwo Poznańskie pokusi się o wznowienie jego dzieł.

„Pałac lodowy” opowiada o dwóch dziewczynkach Siss i Unn. Poznajemy je w momencie kiedy zawiązują przyjaźń. To taka pierwsza prawdziwa przyjaźń dla obu dziewczynek.

 Pamięć - droga do wieczności, o pisarzach klasycznych - Pałac lodowy - Tarjei Vesaas

Dostrzegają się po raz pierwszy jako jednostki. Pierwszy raz są świadome swojej indywidualności. Znajdują wspólny język w rwanych, skąpych dialogach. Znają się zaledwie jeden dzień. Unn niesiona dziecięcą radością odnalezienia przyjaciółki (dziewczynka zmaga się ze stratą matki i musi odnaleźć się nowej szkole), wchodzi do przepięknego tworu natury - pałacu lodowego, utworzonego m. in. z zamarzniętego wodospadu. Urzeczona pięknem migoczącego światła gubi drogę i zamarza. I tu dodam, że scena śmierci jest... piękna? Ruszają poszukiwania. Wszyscy będą musieli poradzić sobie ze stratą, a najbardziej dotknie ona Siss.

Styl, którym operuje Vesaas jest surowy, oszczędny w formie. Zdania bywają bardzo krótkie, buduje w ten sposób napięcie, przyspiesza akcję, rysuje emocje. Nie znajdzie się u tego Autora opisu stanu emocjonalnego postaci, nie znajdzie się żadnej formy egzaltacji, a mimo to rys psychologiczny jest wyraźny.
Nie znajdzie się również zapisanej wprost tezy.
Świat Vesaasa trwa, istnieje, po prostu jest. Tak samo jak jego mieszkańcy.

Tu najwięcej dzieje się poza warstwą językową.
Zawsze dziwi mnie fakt, że wśród czytelników panuje przekonanie, że słowa nie mają wartości sprawczej. Uważam, że to nieprawda, bo od słów wszystko się zaczyna, a najwięcej dzieje się za sprawą tych nigdy niewypowiedzianych. I tak też jest w „Pałacu lodowym”.

Ta krótka powieść, o dość elegijnym charakterze, jest pięknie ubrana w baśniowość, choć nie występują tu żadne wątki czy motywy, które moglibyśmy nazwać fantastycznymi. Ta baśniowość objawia się w opisach przyrody, które pozbawione zabaw słownych, czy sztucznego podsycania piękna chwili, sprawiają, że nie tylko prezentowane zimno się odczuwa, ale i widzi się cały krajobraz.

To powieść pełna symboliki. Nawet tytułowy lodowy pałac można odbierać jako wnętrze człowieka zmagającego się z żałobą, a jego rozpad wraz ze wzrostem temperatury, jak powrót do życia.
Pięknie też w tej prostej historii widzimy czym jest pamięć, pamięć o kimś. Dla niektórych jest darem, który pielęgnują, ale i, poniekąd, więzieniem.
To nie jest smutna historia. Świat Vesaasa nie jest negatywnie przejaskrawiony, jest dobry, jak tylko dobrzy mogą być ludzie.

Zdania Tarjei Vesaasa są jak znaki przestankowe postawione we właściwym miejscu, nadają słowom sensu i głębi, której się do tej pory nie dostrzegało.

<<<Po bokach drogi sunęło coraz więcej niewyraźnych kształtów drzew, domów i skał. I od czasu do czasu smolistoczarna przestrzeń. Na jej widok w sercu budziło się pytanie, co się tam kryje w tej trudnej do zniesienia godzinie? Ale za każdym razem było to tylko przywidzenie, więc serce pełne tętniącej krwi znowu zaczynało bić. „To my idziemy, owe kształty się nie ruszają.”
- Przyjmuję, że będziesz uważała się za zwolnioną - odezwała się ciotka. - Twoje postępowanie nie jest słuszne. Nie pasuje do ciebie. Jesteś zupełnie inna.
Brak odpowiedzi. Siss na to nie odpowie. Ale przecież kiedy gwiazdy świecą w studni, też brak wyjaśnienia.>>>

Pamięć - droga do wieczności, o pisarzach klasycznych - Pałac lodowy - Tarjei Vesaas

Dla mnie ta mała książeczka to arcydzieło. Arcydzieło pozbawione całego hałaśliwego blichtru cyrkowości językowej, karuzel zdarzeń i oczywistego przedstawiania własnego postrzegania świata ubieranego w wielkie zdania.

Jeżeli to, co napisałam nie przekonało Was do sprawdzenia czy wrażliwość tego norweskiego pisarza jest zbliżona do Waszej, to może jeszcze wspomnę, że mądrzy ludzie na tym świecie uważają, że niedaleko mu do dzieł Faulknera i wspomnianego już przeze mnie Hamsuna, czy Becketta. A malowane przez niego światy, podobno, zbliżone są do pejzaży Caspara Davida Friedricha, a sam Jarosław Iwaszkiewicz podczas czytania jednej z powieści Vesaasa miał słyszeć romantyczne dźwięki Schumanna.
Brzmi jakbym czarował? Robił to.
*Wiedzę na temat Tarjei Vesaasa zaczerpnęłam z Wikipedii i wyśmienitego posłowia Henryka Berezy.

  Tarjei Vesaas
(20.08.1897 - 15.03.1970)

*zdjęcie pochodzi z https://pl.wikipedia.org/wiki/Tarjei_Vesaas

Wydawnictwo: Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej
Wydawnictwo Poznańskie
Data wydania: 1979
Liczba stron: 139
Kategoria: literatura klasyczna
 
Mój egzemplarz zakupiłam na allegro, u użytkownika Knigarnia.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...