#85 Śledztwo od kuchni - Karolina Morawiecka
5
alina sliwinska
,
karolina morawiecka
,
komedia
,
kryminał
,
książka
,
lira
,
literatura polska
,
opinia
,
pod lasem czytane
,
polska autorka
,
śledztwo od kuchni
,
wydawnictwo
,
wydawnictwo lira
Choć
kryminały czytam dość często, to nie zdarzyło mi się jeszcze czytać
komedii kryminalnej. "Śledztwo od kuchni" Karoliny Morawieckiej to nie
tylko zagadka, przeplatana trafnymi puentami o ludzkiej
naturze, to prawdziwa kopalnia kulinarnych inspiracji.
Z
perfekcyjnego morza grządek szałwii wystaje ręka i... noga... to
kelnerka Anna Bednarz, która popełniła samobójstwo - na złość ogrodnikowi i
zepsuła jego perfekcyjną kompozycję. Ale zaraz... samobójstwo? A gdzież
jest jej torebka? Wiadomym jest, że kobieta swojego balastu, mogącego
spokojnie służyć za odważnik nie zostawia bez przyczyny! Przed wdową po
aptekarzu, wyróżniającą się nie tylko świetnym zmysłem obserwacji
(przecież nie od dziś ćwiczy wzrok podglądając sąsiadów - na ich własne
życzenie - okno bez firan jest jak zaproszenie), niesamowitym talentem kulinarnym, który wywodzi się z ciągłego zapotrzebowania m. in. na magnez oraz
niebagatelnym rozmiarem - to nic, dosłownie nic, się przed nią nie ukryje!
Pani Karolina Morawiecka niczym mistrz dedukcji rozkłada całą sprawę na
czynniki pierwsze. Zbiera dowody mknąc swym lśniącym, białym tico jak
rasowy kierowca rajdowy. Wdowa po aptekarzu ma swojego Watsona, siostrę
Tomasza... Wróć! - siostrę Tomaszę!
A
wszystko toczy się w rzece... śliny - psiej śliny. Zmarły aptekarz
zostawił żonie w spadku Truflę - dożycę de Bordeaux, którą przecież
by oddała, bo ma dopiero co odkrytą alergię, ale co ludzie na to powiedzą?!
Ah, Pani Morawiecka (tu zwracam się do autorki, która udzieliła swoich personaliów głównej bohaterce)... Co to była za książka!
To nie jest tylko komedia. To zbiór wszystkich ludzkich przywar, wad - satyra, wdzięcznie spleciona z kryminalną zagadką, świetnie czerpiąca z różnych utworów literackich - co może wiązać Herkulesa Poirot, Jane Marple i "Lalkę" Prusa?
Oj może i to wiele. Powieść jest naszpikowana absurdem codzienności. Każda z postaci jest sumą wszelakich niechlubnych cech ludzkiej natury. Wszystko jest wyolbrzymione i komiczne, a do tego mamy trupa i zagadkę: kto i dlaczego zabił? Przerywnik od wytężonej pracy umysłowej, jaką jest poszukiwanie mordercy, stanowią czary kulinarne wdowy - bo przecież ciężko pracującą głowę, trzeba odpowiednio nakarmić!
Ależ ja się śmiałam, parskałam i znacząco syczałam. Teraz ilekroć widzę białe tico wypatruje dużego cienia za kierownicą, zwieńczonego buraczkowym włosem - to znaczy mahoniem - rzecz jasna!
To nie jest tylko komedia. To zbiór wszystkich ludzkich przywar, wad - satyra, wdzięcznie spleciona z kryminalną zagadką, świetnie czerpiąca z różnych utworów literackich - co może wiązać Herkulesa Poirot, Jane Marple i "Lalkę" Prusa?
Oj może i to wiele. Powieść jest naszpikowana absurdem codzienności. Każda z postaci jest sumą wszelakich niechlubnych cech ludzkiej natury. Wszystko jest wyolbrzymione i komiczne, a do tego mamy trupa i zagadkę: kto i dlaczego zabił? Przerywnik od wytężonej pracy umysłowej, jaką jest poszukiwanie mordercy, stanowią czary kulinarne wdowy - bo przecież ciężko pracującą głowę, trzeba odpowiednio nakarmić!
Ależ ja się śmiałam, parskałam i znacząco syczałam. Teraz ilekroć widzę białe tico wypatruje dużego cienia za kierownicą, zwieńczonego buraczkowym włosem - to znaczy mahoniem - rzecz jasna!
Autorka
śmieje się z nas, z naszych przyzwyczajeń, ogromu wad, które
prezentujemy i które skrzętnie ubieramy w wielkie słowa. My przecież nie
podglądamy i nie plotkujemy, my jedynie uważnie żyjemy.
W tekście jest wiele odniesień do literatury i nie tylko kryminalnej.
Wdowa po aptekarzu nie jest zbyt oczytaną osobą i często zwyczajnie nie rozumie wokół czego kręci się rozmowa, ale ona się nie przyzna, że nie wie!
No bo jak to tak? Ja nie wiem?!
Wdowa po aptekarzu nie jest zbyt oczytaną osobą i często zwyczajnie nie rozumie wokół czego kręci się rozmowa, ale ona się nie przyzna, że nie wie!
No bo jak to tak? Ja nie wiem?!
Myślę,
że w takiej stylistyce i tak podanym żarcie najlepiej odnajdą się
entuzjaści dość specyficznego poczucia humoru - trochę w stylu angielskim oraz
pasjonaci gotowania i jedzenia, do których ja też się zaliczam.
Już dziś wsiadam do białego szerszenia, zapinam pasy i ruszam do Wielmoży - by odnaleźć "Mordercę na plebanii".
Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Lira.
Wydawnictwo: Lira
Data wydania: 7. listopada 2018
Liczba stron:336
Kategoria: komedia kryminalna
Liczba stron:336
Kategoria: komedia kryminalna


uśmiałam się już nawet przy Twojej recenzji! ;) Świetnie uchwyciłaś o co w książce chodzi, więc i przed Tobą biję pokłony! Jestem ciekawa co powiesz o dalszych częściach (i w tej chwili przypomniało mi się, że nawet pytałam na ig, a Ty pewnie odpisałaś, ale mi się to już nie wyświetliło... sprawdzę;) ) W każdym razie mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona co ja :)
OdpowiedzUsuńMi też nie wyświetla wszystkich komentarzy, nawet tych, które są pod moimi zdjęciami. Niekiedy po kilku dniach widzę, że ktoś do mnie napisał. Coś się psuje ta aplikacja.
UsuńDruga część też mnie bawi, ale wydaje mi się, że trochę mniej, albo mam taki po prostu okres, bałaganu myślowego :D
nie, też według mnie druga była ciut słabsza :) ale trzecia za to przebija wszystko! :)
UsuńMoże w następnym tygodniu zacznę, bo coś mi ostatnio czytanie nie idzie...a stos rośnie.
Usuńczasami trzeba wrzucić na luz ;)
Usuń